<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do Nieznajomy</title>
	<atom:link href="http://nieznajomy.wordpress.com/comments/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://nieznajomy.wordpress.com</link>
	<description>Nieznajomi z Gadu-Gadu przesyłają wiadomości</description>
	<lastBuildDate>Tue, 27 Jan 2009 20:40:32 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Komentarz do wpisu Nauczyciele z N-K spamują:, którego autorem jest edaw</title>
		<link>http://nieznajomy.wordpress.com/2008/10/03/nauczyciele-z-n-k-spamuja/#comment-13</link>
		<dc:creator>edaw</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 27 Jan 2009 20:40:32 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://nieznajomy.wordpress.com/?p=157#comment-13</guid>
		<description>Omawiany list stanowi dobry przykład dość popularnej grupy łańcuszków pseudocharytatywnych, w których prosi się o pomoc dla (zwykle najzupełniej nieistniejącej) dzieciny chorej na raka lub inną ponurą przypadłość. Takie e-maile żerują na najlepszych odruchach ludzkiego serca, któż z nas nie wzruszy się opowieścią ojca zrozpaczonego chorobą swojej córeczki. Ci najbardziej zatwardziali zostają zresztą upomnieni: Jeśli usuniesz ten list ... będzie to oznaczać, że naprawdę nie masz serca. Kto przyzna, nawet przed samym sobą, że nie ma serca?! Dodatkowo treść wzmocniona jest roztkliwiającym zdjęciem.

W e-mailu kryje się też inny haczyk - &quot;wielka rzecz tanim kosztem&quot;: po prostu bez żadnego wysiłku okażę się dobrym człowiekiem, nie ruszając się z miejsca, uratuję czyjeś życie, moi znajomi dowiedzą się, że &quot;mam serce&quot;.

Historyjka podana w liście została po prostu zmyślona przez jakiegoś &quot;dowcipnisia&quot;, który zainicjował replikację kolejnego listu-łańcuszka... Całość zresztą nie ma za wiele sensu:
George Arlington, ojciec dziecka chorego na białaczkę podobnie jak jednorożce, dobre wróżki i potwór z Loch Ness jest bytem fikcyjnym,
i taki też status ma owe dziecko,
dlaczego &quot;jedyny sposób&quot; na ratowanie dziecka polega na rozsyłaniu niejasnych listów? dlaczego nie podano np. żadnej strony WWW, na której można by znaleźć dodatkowe informacje i np. numer konta?
AOL i ZDNET nie są zaangażowane w taką akcję łańcuszkową (ani w jakąkolwiek podobną),
jakby to wyglądało? tutaj dziecko umiera, a poważne firmy płacą za zaśmiecanie Sieci i rozprzestrzenianie jakichś podejrzanych listów-łańcuszków, 
zresztą nie ma żadnej technicznej możliwości, by firma AOL mogła &quot;sprawdzić, ile osób dostało&quot; list, w jaki niby sposób amerykański dostawca usług internetowych mógłby policzyć, ile razy takiego e-maila - przetłumaczonego na polski! - przesłali sobie polscy internauci?! (no dobrze - paranoicy, proszę notować - może leży to w zasięgu możliwości CIA..., ale ta firma nie zajmuje się dobroczynnością).

Jak widać wystarczy odrobina zdrowego rozsądku, by stwierdzić, że taki e-mail to głupi żart. No tak, ale łatwiej jak pies Pawłowa bez wykorzystania wyższych funkcji mózgowia kliknąć odruchowo przycisk &quot;Forward&quot;. Niestety tak już jesteśmy skonstruowani, fakt ten będzie bezlitośnie wykorzystywane przez listy-łańcuszki i inne wirusy umysłu.

Jeśli naprawdę chcesz okazać serce, to zamiast rozprzestrzeniać duby smalone wspomóż prawdziwe dzieci cierpiące na białaczkę - patrz na przykład Fundacja Urszuli Jaworskiej. Niestety będzie to od ciebie wymagało nieco większego wysiłku niż kliknięcie myszką... przynajmniej kilku ruchów długopisu na blankiecie przekazu i wyciągnięcia portfela...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Omawiany list stanowi dobry przykład dość popularnej grupy łańcuszków pseudocharytatywnych, w których prosi się o pomoc dla (zwykle najzupełniej nieistniejącej) dzieciny chorej na raka lub inną ponurą przypadłość. Takie e-maile żerują na najlepszych odruchach ludzkiego serca, któż z nas nie wzruszy się opowieścią ojca zrozpaczonego chorobą swojej córeczki. Ci najbardziej zatwardziali zostają zresztą upomnieni: Jeśli usuniesz ten list &#8230; będzie to oznaczać, że naprawdę nie masz serca. Kto przyzna, nawet przed samym sobą, że nie ma serca?! Dodatkowo treść wzmocniona jest roztkliwiającym zdjęciem.</p>
<p>W e-mailu kryje się też inny haczyk &#8211; &#8220;wielka rzecz tanim kosztem&#8221;: po prostu bez żadnego wysiłku okażę się dobrym człowiekiem, nie ruszając się z miejsca, uratuję czyjeś życie, moi znajomi dowiedzą się, że &#8220;mam serce&#8221;.</p>
<p>Historyjka podana w liście została po prostu zmyślona przez jakiegoś &#8220;dowcipnisia&#8221;, który zainicjował replikację kolejnego listu-łańcuszka&#8230; Całość zresztą nie ma za wiele sensu:<br />
George Arlington, ojciec dziecka chorego na białaczkę podobnie jak jednorożce, dobre wróżki i potwór z Loch Ness jest bytem fikcyjnym,<br />
i taki też status ma owe dziecko,<br />
dlaczego &#8220;jedyny sposób&#8221; na ratowanie dziecka polega na rozsyłaniu niejasnych listów? dlaczego nie podano np. żadnej strony WWW, na której można by znaleźć dodatkowe informacje i np. numer konta?<br />
AOL i ZDNET nie są zaangażowane w taką akcję łańcuszkową (ani w jakąkolwiek podobną),<br />
jakby to wyglądało? tutaj dziecko umiera, a poważne firmy płacą za zaśmiecanie Sieci i rozprzestrzenianie jakichś podejrzanych listów-łańcuszków,<br />
zresztą nie ma żadnej technicznej możliwości, by firma AOL mogła &#8220;sprawdzić, ile osób dostało&#8221; list, w jaki niby sposób amerykański dostawca usług internetowych mógłby policzyć, ile razy takiego e-maila &#8211; przetłumaczonego na polski! &#8211; przesłali sobie polscy internauci?! (no dobrze &#8211; paranoicy, proszę notować &#8211; może leży to w zasięgu możliwości CIA&#8230;, ale ta firma nie zajmuje się dobroczynnością).</p>
<p>Jak widać wystarczy odrobina zdrowego rozsądku, by stwierdzić, że taki e-mail to głupi żart. No tak, ale łatwiej jak pies Pawłowa bez wykorzystania wyższych funkcji mózgowia kliknąć odruchowo przycisk &#8220;Forward&#8221;. Niestety tak już jesteśmy skonstruowani, fakt ten będzie bezlitośnie wykorzystywane przez listy-łańcuszki i inne wirusy umysłu.</p>
<p>Jeśli naprawdę chcesz okazać serce, to zamiast rozprzestrzeniać duby smalone wspomóż prawdziwe dzieci cierpiące na białaczkę &#8211; patrz na przykład Fundacja Urszuli Jaworskiej. Niestety będzie to od ciebie wymagało nieco większego wysiłku niż kliknięcie myszką&#8230; przynajmniej kilku ruchów długopisu na blankiecie przekazu i wyciągnięcia portfela&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
